przekład: Agnieszka
Fulińska
Projekt okładki: Katarzyna Haduch
wydawnictwo:
Otwarte
rok wydania:
2010
ilość stron:
300
Życie Sophie Mercer nigdy nie było usłane różami. Przynajmniej nie od dwunastych urodzin, kiedy to ujawniła się jej moc. Od tego czasu naszej bohaterce zdarzało się nadużywanie swoich zdolności, aby komuś pomóc. Zazwyczaj mało skutecznie. Czy może stać się coś gorszego, niż życie wśród normalnych ludzi, skrywając TAKI sekret? Okazuje się, że tak. Sophie za ujawnienie się przed ludźmi trafia do Hekate Hall. Poprawczaka dla Prodigium (czyli czarownic, elfów, zmiennokształtnych oraz czarnoksiężników).
Podoba mi się, iż właściwa treść
poprzedzona została prologiem, w którym dowiadujemy się, jaki czyn bezpośrednio
spowodował skazanie głównej bohaterki. Ten zabieg bardzo dopełnia całą
historię. Przez pierwszoosobową narrację wiemy równie mało, co Sophie. Powoduje
to, że wszystkie sprawy dotyczące szkoły jak i uczniów tam przebywających są
dość dokładnie wytłumaczone. Niekonwencjonalny wydał mi się zwyczaj ukazywania
historii Prodigium w dość brutalny sposób, który miał na celu wystraszenie
nowicjuszy. Dowiadujemy się tam między innymi o grupach takich jak Przymierze,
rodzina Brannicków oraz L’Occhio di Dio, które trudnią się w unicestwianiu osób
posiadających moc. Jednak czy wyżej wymienione organizacje są jedynym
zagrożeniem? Okazuje się, że niebezpieczeństwo znajduje się bardzo blisko…
„Dziewczyny z Hex Hall” to na pewno
nie książka, której nie można przegapić. Jeżeli jednak lubicie w swoich
lekturach sporą dawkę magii i tajemnic, serdecznie polecam wam tą pozycję.
Dobrze poprowadzone dialogi, ciekawe opisy sytuacji oraz wartka akcja sprawia,
że całość czyta się lekko i przyjemnie. Lektura w sam raz na nudny dzień.
Dziękuję za przeczytanie, Aurelia :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz