czwartek, 30 sierpnia 2012

Wyczarowane: Rachel Ward "Numery. Czas uciekać"


autor: Rachel Ward
tytuł: „Numery. Czas uciekać”
 przekład: Anna Dorota Kamińska
opracowanie graficzne: Steve Wells
wydawnictwo: Wilga
rok wydania: 2009
ilość stron: 317











Pierwsza część trylogii opowiada o Jem. Dziewczynie, która nie ma najłatwiejszego życia. Śmierć matki, później wędrówki po różnych domach, brak swojego miejsca na Ziemi. Możecie pomyśleć: a co z przyjaciółmi? Otóż nasza bohaterka nie chce nikogo bliżej poznawać. Nie chce nawet patrzeć innym w oczy, bo właśnie w nich kryją się ONE. Numery. W oczach każdego człowieka jest zapisana jego data śmierci. Widzi je tylko Jem i to ją przeraża. Musi uciekać. Przed wszystkimi. I samą sobą, bo może właśnie ona jest źródłem numerów?
            Chociaż mnie, jako czytelnika, dość łatwo zadowolić, to „Numery. Czas uciekać” nie przypadły mi do gustu. Po pierwsze, główna bohaterka nie budzi pozytywnych skojarzeń (z resztą- tak, jak i inni). Są bardzo wulgarni, a ich sposób bycia jest najzwyczajniej w świecie nieprzyjemny w odbiorze. Po drugie, w książce nie widzę praktycznie żadnych pozytywnych momentów, a te które już takie są- i tak kończą się tragicznie. Powieść Rachel Ward przedstawia brudny, pełen nienawiści świat, który nie daje nawet grama nadziei na lepsze jutro. Osobiście preferuję, aby książka nastawiła mnie pozytywnie do świata, trochę rozbawiła. Niestety „Numery” nie spełniają tego warunku. Jednak muszę przyznać, że ostatnie strony rozpalają mały płomyk nadziei…
            Czy polecam przeczytanie tej lektury? Sama nie wiem. Chociaż czytało mi się ją ciężko i nieprzyjemnie, sam pomysł na historie wydaje się naprawdę dobry i niespotykany, o co dziś bardzo trudno. Podsumowując, jeżeli chcecie zapoznać się z nowatorskim pomysłem pani Ward- polecam przeczytać pierwszą część „Numerów”. Mam nadzieję, że swojej decyzji nie będziecie żałować. Ja tego nie robię, ale nie wiem, czy sięgnę po kolejne dwa tomy tej trylogii.


                                                                    Dziękuję za przeczytanie, Aurelia ;)

Wyczarowane: Maite Carranza "Klan Wilczycy"

autor: Maite Carranza
tytuł: "Klan Wilczycy"
przekład: Marcin Sarna
projekt okładki: Witold Vargas
wydawnictwo: Jaguar
rok wydania: 2008
ilość stron: 381














           Klan wilczycy to pierwsza cześć trylogii wojny czarownic. Jak sama nazwa wskazuje powieść dotyczy  wojny dobryc i złych czarownic, która trwa od niepamiętnych czasów. Anaid, główną bohaterkę, poznajemy w niecodziennych okolicznościach, gdy jej matka, Selena, znika z domu bez słowa. To wtedy dziewczynka dowiaduje się ,że jest czarownicą i decyduje się odnaleźć matkę.
           Historia młodej Anaid , zagubionej dziewczyny, która musi sama stawic czoło przeszkodom stojącym na jej  drodze to przepiękna opowieść o przyjaźni, miłości i zaufaniu.
           Musze sie przyznać, że gdy poraz pierwszy sięgnęłam po "Klan wilczycy" nie uznałam tej ksiązki za godną polecenia. Po roku postanowiłam, że wrócę do tej pozycji. Chciałam jeszcze raz podjąć próbę jej zrozumienia. Udało się! Książka zachwyciła mnie tak bardzo, że zapragnęłam kolejnych części.12 miesięcy zmieniło moje podejście do tematu.
           Cała fabuła na ogół wydaje się bardzo prosta i nie skomplikowana : dobre czarownice, złe czarownice, ale tak naprawdę jest to powieśc inna niż wszystkie. Czarownice nie są zwykłymi czarownicami, nie są ograniczone do latania na miotłe i rzucania zaklęć jak to zwykle bywa.  Poznajemy z innej stronny. Te tutaj są jakby wyjęte ze średniowiecza. W dzień są zwykłymi kobietami ,zaś w nocy, w ukryciu przed rodziną i przyjaciółmi, praktykują magię.
           Dość ciekawym zabiegiem było wprowadzenie na początku każdego rozdziału, krótkie proroctwa dotyczącego wojny czarownic. Każdy kto przeczytał książke, wie o czym mowię, więc nie będę zdradzać
nic więcej . Sami  dowiecie się, sięgając po tę lekturę. Im mniej szczegółow, tym więcej przyjeności z czytania.
           Autorka wykazała się ogromną wiedzą pokazując nam nie tylko Hiszpanię i Pireneje, ale także Sycylię oraz w kolejnych częściach Islandię. W związku z tym Mieliśmy okazję poznać tamtejsze krajobrazy, kulturę i przygody, w których uczestniczyli nasi bohaterowie.
           Warto też wspomniec o szacie graficznej, któr przyciąga wzrok. Piękna rudowłosa dziewczyna i wilk idelnie wpasowują się w klimaty powieści , czego nie mogę  powiedzieć o wielu przeczytanych przeze mnie książkach, których okładki nijak się mają do treści.
           Wady? Pewnie zastanawiacie się , czy ta książka ma jakieś wady? Cały czas rozczulam sie nad co mi sie podobało , zapominają o minusach. Na pewno w kilku momentach nudziły mnie opisy, którze przeraża swoją długością, zwłaszcza opisy otoczenia. Z pewnością wielu z was  nie uzna tego za minus, jednakże dla mnie sposób przedstawiania krajobrazu powinien być zwięzły, krótki i na temat, chyba,że jest on napisany w bardzo ciekawy sposób, wtedy czytam go z przyjemnością.
          Nareszcie doczekaliście się podsumowania. Jest to książka typowa dla fanów magii i osób oczekujących od książki czegoś więcej niż dobrego zakończenia. Teraz już wiem, że mogę z czystym sercem polecić wam tę pozycję. 



Haidi :*

sobota, 25 sierpnia 2012

Wyczarowane: Rachel Hawkins "Dziewczyny z Hex Hall"

autor: Rachel Hawkins
tytuł: “Dziewczyny z Hex Hall”
przekład: Agnieszka Fulińska
Projekt okładki: Katarzyna Haduch
wydawnictwo: Otwarte
rok wydania: 2010
ilość stron: 300








           
         
            Życie Sophie Mercer nigdy nie było usłane różami. Przynajmniej nie od dwunastych urodzin, kiedy to ujawniła się jej moc. Od tego czasu naszej bohaterce  zdarzało się nadużywanie swoich zdolności, aby komuś pomóc. Zazwyczaj mało skutecznie. Czy może stać się coś gorszego, niż życie wśród normalnych ludzi, skrywając TAKI sekret? Okazuje się, że tak. Sophie za ujawnienie się przed ludźmi trafia do Hekate Hall. Poprawczaka dla Prodigium (czyli czarownic, elfów, zmiennokształtnych oraz czarnoksiężników).
            Podoba mi się, iż właściwa treść poprzedzona została prologiem, w którym dowiadujemy się, jaki czyn bezpośrednio spowodował skazanie głównej bohaterki. Ten zabieg bardzo dopełnia całą historię. Przez pierwszoosobową narrację wiemy równie mało, co Sophie. Powoduje to, że wszystkie sprawy dotyczące szkoły jak i uczniów tam przebywających są dość dokładnie wytłumaczone. Niekonwencjonalny wydał mi się zwyczaj ukazywania historii Prodigium w dość brutalny sposób, który miał na celu wystraszenie nowicjuszy. Dowiadujemy się tam między innymi o grupach takich jak Przymierze, rodzina Brannicków oraz L’Occhio di Dio, które trudnią się w unicestwianiu osób posiadających moc. Jednak czy wyżej wymienione organizacje są jedynym zagrożeniem? Okazuje się, że niebezpieczeństwo znajduje się bardzo blisko…
            „Dziewczyny z Hex Hall” to na pewno nie książka, której nie można przegapić. Jeżeli jednak lubicie w swoich lekturach sporą dawkę magii i tajemnic, serdecznie polecam wam tą pozycję. Dobrze poprowadzone dialogi, ciekawe opisy sytuacji oraz wartka akcja sprawia, że całość czyta się lekko i przyjemnie. Lektura w sam raz na nudny dzień.


                                                                            Dziękuję za przeczytanie, Aurelia :)

Heloł, heloł!


Bardzo trudno jest zaczać, ale kiedy już zaczniemy, słowa przychodzą nam z łatwością. Dokładnie nie wiemy co mamy napisać we wstepie. Zaczynałyśmy już wiele razy i wiele razy nam nie wyszło. W tym blogu pokładamy większe nadzieje. Chcemy podzielić się z wami tym, co lubimy i co sprawia nam przyjemność. Czytanie książek jest dla nas oczywiste, to jak woda, której potrzebujemy, by funkcjonować. Pragniemy przedstawić wam nasz świat w innym spojrzeniu, pokazać, iż to nie "Harry Potter"- tu książki nie gryzą.
Troszkę się rozpisałyśmy, a nie zdradziłyśmy wam tematu naszego bloga.
Tadam tadam (werble) : RECENZJE 
Więc jeśli macie ochotę i wolną chwilkę to właśnie u nas możecie dowiedzieć się "co w trawie piszczy".
Pierwsza recenzja już za moment.


Haidi&Aurelia